
Transpotographiques:
Mode et Photographie,
Maj-Czerwiec 2008
[Tekst Witold Kanicki]
Do niezwykle czestych praktyk w naszym kraju nalezy ignorowanie watkow tematycznych oraz podtytulow towarzyszacych wydarzeniom artystycznym, takim jak festiwale badz konferencje naukowe. Juz same tematy przewodnie dobierane sa w ten sposob, azeby wszystko, co poszczegolni kuratorzy czy referenci maja do pokazana, moglo byc do nich dopasowane. Czasem mozna tez dorobic teorie, ktora uprawomocni obecnosc zupelnie niepasujacej wystawy lub wystapienia, w obrebie calkowicie innego kontekstu calosci. Nieco inaczej do tego typu spraw podchodzi sie w innych krajach; tegoroczny, siodmy juz z kolei festiwal fotograficzny w Lille stal sie dobrym przykladem wydarzenia, ktore przy zachowaniu spojnosci tematycznej, zaprezentowalo jednoczesnie wielowatkowe postrzeganie tytulowego problemu. Transphotographiques, ktore odbylo sie pod patronem prasowym m.in. „Kwartalnika Fotografia”, to szereg wystaw skierowanych do odbiorcow o przeroznych gustach i oczekiwaniach.
„Moda i fotografia”-podtytul tej edycji Transphotographiques- to temat niebezpieczny, zwlaszcza dla festiwalu aspirujacego do czegos wiecej niz zaprezentowania „ladnych zdjec”. Niebezpieczenstwo to zreszta dotyczy w tym samym stopniu fotografii reklamowej- w obydwu bowiem przypadkach fotografia wplatana jest w olbrzymie przedsiebiorstwa, nastawione glownie na sprzedaz , ktora staje sie glownym celem „estetycznie opakowanej” fotografii. Pomimo tego, ze fotografia mody i sztuka od wielu lat maja wiele wspolnego (wystarczy wspomniec dorobek Dory Maar, Man Ray’a czy Maurice’a Tabarda), to jedak w dzisiejszych czasach dziedzina ta coraz czesciej staje sie rzemioslem, w ktorym trudno jest odroznic interwencje samego fotografa od tego, co jest efektem pracy ogromnej ekipy towarzyszacej. Jedynym kryterium wartosci wspolczesnej fotografii mody, jej trescia i forma zarazem, staje sie nieraz „piekno” ludzi, charakteryzacji, strojow i plenerow. Choc odbitki tego typu pojawily sie rowniez na ekspozycjach francuskiego festiwalu, to jednak na szczescie nie stanowily nurtu dominujacego.

Niewatpliwie fotografia mody, w dosyc tradycyjym rozumieniu zwiazku pomiedzy tymi dwiema dziedzinami, uobecnila sie w tworczosci klasyka gatunku- Barona Adolphe’a de Meyer. Wystawa w Maison de la Photographie (stanowiacym jednoczesnie siedzibe organizatora imprezy) postrzegana byc moze jako wstep historyczny do tematu: pochodzace glownie z drugiego dziesieciolecia XX wieku odbitki epatuja odlegla wobec wspolczesnej perspektywy estetyka piktorializmu. Zapewne szczegolny nastroj tych fotografii, jakze odmienny od obecnych tendencji fotografowania mody, wzmacnia ich wartosc i obecna wymowe, powodujac sytuacje, w ktorej nimalze kazda z odbitek przyciaga wzrok odbiorcy. Druga ekspozycja Maison de la Photographie, pomimo calkowicie odmiennego podejscia do problemu, rowniez doskonale wpisuje sie w tematyke festiwalu. Seria prac Francesci Bertolini to dokumenty w najlepszym znaczeniu tego slowa, wykonane w zaniedbalych miejscach, w ktorych dawniej tetnilo zycie zaplecza haute couture. Porzucone rekwizyty (wieszaki, manekiny, stare plakaty) w opustoszalych przestrzeniach nabieraja na tych fotografiach zupelnie nowych znaczen, oddalajac sie jednoczesnie od przypisanych im dawniej funkcji.
Wyjatkowe podejscie do tematu mody odnalezc mozna bylo rowniez na niezwykle interesujacej wystawie pt. „Hereros” Charlesa Frégera. Seria portretow czlonkow namibijskiego plemienia Herero zostala wykonana podczas festiwalu upamietniajacego moment oswobodzenia z kolonialnej niewoli. Nierealny nastroj poszczegolnych zdjec powodowany jest glownie osobliwymi strojami poszczegolnych modeli- mezczyzni ubrani w wielorakie mundury, uzupelniane szerokim zestawem przedziwnej galanterii. Do tego dochodzi fantazmatyczna bron, najczesciej w postaci kijow, ktore zastepuja tym „karnawalowym zolnierzom” prawdziwe karabiny. Temat ubioru, jako elementu definiujacego, powraca zreszta rowniez w pracach innyh artystow prezentowanych w ramach francuskiego wydarzenia fotograficznego.
Jedna z ciekawszych ekspozycji Transphotogrphiques okazala sie przegladowa wystawa zbiorow Musée des Beaux Arts et de la Dentele de Calais, zatytulowana „Surfaces sensibles”. Kuratorski projekt zaprezentowany w imponujacym, zabytkowym wnetrzu Hospice Comtesse koncentruje sie wokol motywu koronki oraz przeroznych artstycznych realizacji siegajacych po ta osobliwa, azurowa materie. Temat ten pojawia sie zreszta juz w poczatkach istnienia medium fotografii, kiedy to niektore „rysunki fotogeniczne” Williama Henry’ego Foxa Talbota (notabne jeden z nich rowniez w zbiorach powyzszej instytucji) przedstawialy wzory koronek odbitych metoda stykowa. Do tego samego okresu i stylistyki odwoluje sie rowniez Nancy Wilson-Pajic, ktorej wielkoformatowe fotogramy zostaly wykonane przy uzyciu tradycyjnego cyjanotypu, techniki wynalezionej przez przyjaciela Talbota- Sir Johna Hershela. Posrod wielu waznych nazwisk pojawiajacych sie w konteksie tej wystawy warto zwrocic uwage na takich klasykow, jak chociazby Pierre Boucher, Germaine Krull, Sarn Levin, Man Ray i kilku innych. Procz tego doskonalym uzupelnieniem tematu okazaly sie wspolczesne fotografie (np. duetu artystow Pierre et Gilles) czy tez wykorzystujace to medium asamblaze Annette Massager.

Podobnie jak w przypadku poprzednich edycji festiwalu, centrum ekspozycyjne znalazlo miejsce w budynku Tri Postal, wyposazonym w trzy pietra wystawiennicze, przepelnione (w doslownym znaczeniu tego slowa) fotografiami roznej tresci i poziomu. Nieco rozczarowuje festiwalowa gwiazda- Karl Lagerfeld- ktorego zdjecia w przesadnej ilosci zajmuja parter i czesc pierwszego pietra budynku. Jeden z najslynniejszych projektantow na swiecie ujawnia swoje zupelnie inne oblicze. Fotografie zaprezentowane na wystawie „One man shown” ukazuja wieloletniego modela Lagerfelda- Brada Kroeniga- ktory stal sie tematem kilkuset ( o ile nie tysiecy...) prac slawnego dyktatora mody. Pomimo przyciagajacego nazwiska autora zdjec, przytloczeni nadmiarem fotografii zwiedzajacy nabierali tempa, juz po kilku odbitkach przechodzac niemalze obojetnie wobec reszty. Trudno tez doszukiwac sie w zdjeciach Lagerfelda czegos wiecej ponad ich estetyczny wymiar, wzbogacony moze jedynie o „przeobrazeniowy” wygld samego modela, ktory czesto zmienia sie „nie do poznania”...
Zawod Lagerfeldem zrekompensowaly kolejne pietra Tri Postal, na ktorych zobaczyc mozna bylo prace kilku fotografow wartych poglebionej uwagi. Bez watpienia nalezy do nich niezwykle mloda, aczkolwiek budzaca juz spore zainteresowanie Tereza Vlckova. Cykl fotografii czeskiej artstki, zatytulowany „Two”, przedstawia blizniacze pary ubranych jednakowo dziewczynek. Estetyka tych fotografii dowodzi bieglosci w cyfrowej obrobce, ktora nie dosc, ze umozliwila artystce subtelna ingerencje w odrealnione przestrzenie stanowiace tlo dla postaci, to w dodatku doprowadzila do sytuacji, w ktorej odbiorca nie jest w stanie stwierdzic, czy ma do czynienia z rzeczywistymi blizniaczkami, czy tez raczej z cyfrowa kopia jednej dziewczynki. Zapewne ma to zwiazek z pojawiajacym sie w surrealizmie motywem sobowtora („double”) oraz zdefiniowanym przez Freuda nastrojem „niesamowitosci”, towarzyszacym realizacjom tego typu.
Warto wskazac rowniez na wspolczesna analogie do tegoz cyklu- oeuvre Wendy McMurdo- w ktorym pojawiaja sie analogiczne zabiegi techniczne i watki semantyczne. Fotografie Vlckovej zaprezentowane zostaly rowniez na kilku innych ekspozycjach festiwalu, tak samo jak mialo to miejsce z interesujacymi pracami kolejnej waznej postaci wystawionej w Tri Postal- Sabine Pigalle. Jej obecnosc na Transphotographiques to trzy cykle, silnie zwiazane z tradycja artystyczna. Problematyka antropomorfizmu zaistniala w serii dyptykow zestawiajacych fotografie przedstawiajace ludzi z odbitkami ukazujacymi psy. Zachodzi to jednak w ten sposob, iz zwierzecym odpowiednikiem mezczyzny w dlugich ciemnych dreadach staje sie podobnie „ufryzowany” pies. Podczas gdy powyzszy cykl postrzegany byc moze jako wspolczesna wersja silnie ugruntowanego w tradycji tematu ludzkigo „zezwierzecenia”, to inne prace w o wiele bardziej doslowny sposob odwoluja sie do sztuki dawnej. Cykl „ Sixième jour” zaprezentowany w zabytkowym wnetrzu kosciola Saint-Maurice dokladnie cytuje wloskie malarstwo renesansowe (zabieg dosyc popularny w fotografii postmodernistycznej), skadinad swietnie wspolgrajac z przestrzenia swiatyni. Warto nadmienic w tym miejscu, iz prace Pigalle z tej serii sa o wiele bardziej przekonywajace, niz siegajace po podobne motywy i zabiegi zdjecia Davida Seidnera, ktore to ogladac mozna bylo w Palais de Beaux-Arts.
W Tri Postal znalazla rowniez miejsce wystawa jedynej polskiej reprezentantki tegorocznej edycji Transphotographiques- Ewy Lowzyl, doskonale znanej odbiorcom z ostatnich wydarzen fotograficznych w naszym kraju. Na uwage zasluguje rowniez zestaw fotografii Joela Petera Witkina. „Série Mode pour le New-York Times” to zdjecia nieco odmienne w swej estetyce od brutalnej tworczosci, z ktora najczesciej kojarzony jest amerykanski artysta.
Tegoroczna edycja Transphotographiques to szereg innych wydarzen (konferencje, wyklady, wystawy), na ktorych omowienie nie starczy tutaj miejsca. Niewatpliwie jedna z najsilniejszych stron festiwalu byly profesionalne aranzacje, ktore mialy ogromny wplyw na percepcje poszczegolnych ekspozycji. Byc moze zabraklo troche krytycznego nastawienia do swiata mody, ktore to uobecnilo sie w tworczosci fotograficznej otatnich lat (chociazby w fotografiach Juergena Tellera czy tez Corinne Day). Calosc jednak, zwlaszcza dzieki wielowatkowemu podejsciu do tematu, wydaje sie byc przedsiewzieciem udanym.